Podróżnicza randka w ciemno.

Podróżnicza randka w ciemno.

Wiadomo, że obyty w świecie podróżnik, to łakomy kąsek. Radzi sobie w podróży, to poradzi sobie też w życiu, żarówkę wymieni jak trzeba i karpia wypatroszy na Wigilię. Z facetem jednak, jak z… hm… no, jak ze wszystkim – w sensie, są różni. Zatem poniżej przedstawiam 6 znanych nauce gatunków mężczyzny podróżującego, do wyboru. Którego zabrałabyś w podróż życia? 🙂

.

Kandydat nr 1:

Survivalowiec

Nie rusza się z domu bez noża i krzesiwa, a jego ulubiony strój to sfatygowane bojówki po wujku-żołnierzu i koszula moro. Nie dla niego hostele, muzea i spacery po starówce, nie interesuje go też lokalne przysmaki ani wysyłanie pocztówek do znajomych. Każdego, kto kąpie się częściej niż raz w tygodniu, ma za miękką bułę i nie mieści mu się w głowie, że niektórzy ludzie na wakacjach korzystają z energii elektrycznej. Podróżników z tabletami uważa za heretyków, bo przecież jak to tak, z tą technologią jeździć, skoro PRAWDZIWY odpoczynek WYMAGA odcięcia się od wszelkich cywilizacyjnych zdobyczy. Najlepszy wyjazd to taki, podczas którego zdany jest sam na siebie, czym może udowodnić swoją samczą samowystarczalność. Żywi się wtedy jedynie mięsem tymi-ręcami-upolowanych wiewiórek i sypia w koniecznie przemakającym szałasie, bo suchość i ciepło są dla mięczaków. Na co dzień marzy o piciu przefiltrowanych sików i noszeniu wilczej skóry, ale szef nie za bardzo pozwala. Nie wyjeżdża na urlop. Wyjeżdża, by przetrwać!

Wymarzona partnerka: Połączenie Xeny z MacGyverem. Dziewczyna, która upiecze szczura nad ogniskiem, opatrzy ranę leśnymi ziołami i wyszoruje patelnię piaskiem. Taka, która nie boi się zombi, wilków ani pająków i lubi szybkie numerki na zasypanej szyszkami turni.

Lubi: noclegi w szałasie, zapasy z niedźwiedziem, patyki i umiarkowanie lepkie błotko

Nie lubi: wymuskanych ślicznotek, pachnących ubrań i jedzenia z talerza

.

Kandydat nr 2:

Budżetowiec

Ciekawy świata student. Najdalsza podróż, na jaką pozwala mu stypendium, jest wyjazd nad pobliski zalew, ale on nie chce spędzić wakacji sącząc piwo z kumplami. Tzn. chce, ale nie nad zalewem. Mieszkanie w akademiku przyzwyczaiło go do dramatycznych warunków bytowych, więc jazda autostopem i współdzielenie namiotu nie stanowią dla niego problemu. I nic to, że zatrzymują głównie zdezelowane wraki bez klimatyzacji, a w namiocie śpi z piątką chrapiących kumpli – to i tak luksus, którego na co dzień nie doświadcza. Podobnie do survivalowca, marnie jada i marnie sypia, lecz częściej z przymusu, niż z wyboru. W podróży żywi się głównie pasztetem (czasami z dodatkiem chleba) albo smakołykami wygrzebanymi z kontenerów za supermarketem. Gdy kończy mu się zapas czystych majtek korzysta z pralki na couchsurfingu, albo robi pranie w umywalce na stacji, a mokre gacie przyczepia do plecaka, zaraz obok polskiej flagi. I tak ma już tam przytroczoną karimatę, buty, stalowy kubeczek i wygniecioną butelkę kranówy, więc nikt nie zauważy. Kocha świat i ludzi, ale nienawidzi komercji, więc w będąc w Hiszpanii odpuści sobie paellę, lecz w ramach poznawania lokalnej kuchni z chęcią wypije wino za 1,5 €. Kocha tę wolność, którą daje mu budżetowa włóczęga, ale cicho marzy o ciepłym prysznicu i kawie na wynos.

Wymarzona partnerka: Studentka bez uzależnienia od tipsów i lokówki, która potrafi cieszyć się z małych rzeczy i ma tak samo mało kasy jak on.

Lubi: stacje benzynowe z bezpłatną toaletą, freeganizm i alkohol

Nie lubi: płacić

.

Kandydat nr 3:

Janusz

Gdy dostaje informację, że biuro podróży w końcu otrzymało jego przekaz pocztowy za tygodniowe all inclusive w Złotych Piaskach, czuje się jak pan świata. Ma małe opory, żeby lecieć samolotem, więc w czasie boardingu rzuca kilkoma dowcipami o terrorystach dla rozluźnienia atmosfery. Niestety, jego wyobrażenie o wakacjach życia rozpada się niczym domek z podkładek pod piwo, gdy na miejscu okazuje się, że nikt z obsługi nie mówi po polsku. Dlaczego?! Jak to?! I jak on ma niby z nimi teraz rozmawiać?! Mówi powoli, lecz to też nie pomaga. BU-FET! GDZIE-JEST-BUUU-FEEET?! Składa reklamację i żąda rabatu. Dni spędza na basenie lub w pokoju, bo co będzie wychodził, jak zapłacone. Poza tym słońce za bardzo grzeje, a piasek jest zbyt drobny, przez co ciężko wytrzepać go ze skarpet. Składa reklamację i żąda rabatu. Podoba mu za to darmowe wyżywienie, więc zawsze udaje mu się coś przemycić ze szwedzkiego stołu i wszamać później na leżaku. No bo jak to, że raz dają za darmo, ale potem jak chcesz bułkę, to trzeba do sklepu zadymiać? Nie, nie, on nie głupi i się nie da wyfrajerzyć! Śniadania smakują, ale obiady mogłyby być lepsze, bo kto to widział jakieś krewetki gościom zza granicy dawać. On nie będzie jadł robaków, jak dzikus jakiś i już woli dać te 3 za kebaba. Poza tym złoży reklamację i zażąda rabatu. Na pamiątkę przywozi ręczniki i mydełka buchnięte z hotelu, bo mu się należy za to, jak kazali mu zapłacić za redbulle z minibarku, naciągacze jedne. Jest zaradny i gospodarny.

Wymarzona partnerka: Grażyna lub Halina z małej miejscowości, co to potrafi kotleta uklepać, męża się będzie słuchać i dzieciom pieluchy przebierać.

Lubi: darmowe drinki, hotelowe mydełka i oblizywanie piwnej pianki ze swego dostojnego wąsa

Nie lubi: wszystkich, którzy chcą go naciągnąć, czyli wszystkich

.

Kandydat nr 4:

Backpacker

Rzucił posadę w korpo, sprzedał mieszkanie, a za oszczędności życia wyruszył w świat. Potrafi dogadać się w trzech językach i zna na pamięć rozkłady wszystkich tanich linii lotniczych. Zainwestował w ultralekkiego laptopa, megawygodny plecak, hiperwydajny filtr do wody i kilka innych supernowoczesnych gadżetów, które ułatwią roczne bujanie się po dalekich krainach. Jest wyczilowany, nigdzie się nie spieszy, robi, co chce i ogólnie rzecz biorąc, jego planem jest brak planu. Wie gdzie znaleźć najtańszy nocleg i najtańsze piwo, wyrywa dziewczyny na niesamowite opowieści i rozjaśnioną u fryzjera słońcem grzywkę. Kocha lokalną kulturę, co trzy dni stawia się na couchsurfingowych meetingach, w Wietnamie jadał tylko psy, a USA tylko cheeseburgery. W przyszłości chce otworzyć własne, niepowtarzalne, niekomercyjne, jedyne w swoim rodzaju biuro podróży dla prawdziwych pasjonatów kroczących poza utartym szlakiem lub osiąść na rajskiej wyspie i pracować tylko wtedy, gdy środki na koncie zaczną topnieć. Najlepiej leżąc w hamaku i klepiąc zdalnie zlecenia na swoim makbuku, popijać drinka prosto z kokosowej skorupki.

Wymarzona partnerka: Dziewczyna z pasją do podróży i fitnessu, lubiąca puding chia, Costa Coffee i Gwiezdne Wojny, freelancerka z długimi włosami, wąską talią i kontem na Instagramie.

Lubi: plaże, laski, morze, laski, tanie loty, laski i laski

Nie lubi: survivalowców, budżetowców, januszy i premium-biznes-vipów

.

Kandydat nr 5:

Premium-biznes-VIP

Zawsze w idealnie skrojonym garniturze z metką odpowiednio drogiego projektanta, z lekko sunącą, stylową walizeczką. Lata tylko pierwszą klasą, nocuje w najlepszych hotelach, jada w najlepszych restauracjach, a wszystkich poddanych, którzy dobrze się spiszą, hojnie wynagradza napiwkami. Znają go wielu miejscach, więc zawsze dostanie to, czego chce. Nie uznaje niczego, co nie jest z najwyższej półki i niechętnie kupuje rzeczy, na które może pozwolić sobie zwykły śmiertelnik. Od czasu do czasu lubi poczuć dreszczyk emocji, ale musi być pewien, że przygoda odbędzie się bez niespodzianek i tylko w standardzie VIP. Podziwianie widoków? Z prywatnego helikoptera. Wycieczka w plener? Ekskluzywne safari. Kolacja ze znajomym? Umówię się z szejkiem Ahmedem. Nie zapuszcza się w dziwne zakątki świata, a jego ulubione miejsca na wakacje to Seszele, Bali i Alpy Szwajcarskie. Nie spoufala się z ludźmi i trzyma ich na dystans, w życiu ceni korzystne znajomości, kryształowe żyrandole i kartę kredytową bez limitu.

Wymarzona partnerka: Elegancka kobieta z idealnym makijażem i lekko sunącą, stylową walizeczką, która lata tylko pierwszą klasą, nocuje w najlepszych hotelach i jada w najlepszych restauracjach, ma kryształową kartę i żyrandol bez limitu.

Lubi: drogie rzeczy

Nie lubi: tanich rzeczy

.

Kandydat nr 6:

Najlepszy z najlepszych.

Jest najlepszy. Najlepszy ze wszystkich, zawsze i wszędzie. Wszędzie był wcześniej niż ty, dłużej niż ty, zrobił tam więcej zdjęć niż ty i w ogóle miał lepszą podróż niż ty. Wspiąłeś się na Język Trolla w 8 godzin? On to zrobił w 6 na kacu i z zamkniętymi oczami. Spędziłeś miesiąc w Tajlandii? On spędził dwa i przy okazji odwiedził Birmę, Chiny i Koreę Północną. Na Gibraltarze zaczepiały cię makaki? Jemu wiązały buty i smażyły jajecznicę. Złapałeś stopa w 10 minut? On złapał w 5, a kierowca dał mu cukierka! Jest przekonany o swojej najlepszości, a spotkania ze znajomymi traktuje wyłącznie jako okazję do pochwalenia się swoim podróżniczym dorobkiem. Jego drobną wada jest to, że nie potrafi rozmawiać, ale to nie dziwne, skoro nikt inny poza nim nie ma przecież niczego ciekawego do powiedzenia.

Wymarzona partnerka: Wzdychająca z zachwytu fanka utwierdzająca go w poczuciu najlepszości. Może być niema – naprawdę wystarczy, jak będzie tylko wzdychać.

Lubi: być najlepszy

Nie lubi: gdy ktoś jest lepszy od niego, ale przecież nikt nie jest

.

.

To już wszyscy kandydaci. Wiem, że walka jest wyrównana, a decyzja ciężka do podjęcia, ale muszę zadać to pytanie. Dziewczęta, kogo wybieracie? 😉

.

.

Zdjęcie:

tamahaji/flickr.com