Podróże gorszego sortu.

Podróże gorszego sortu.

W czasach, gdy podróżowanie na własną rękę zyskuje coraz większą popularność, mimowolnie rośnie także niesmak na myśl o wycieczkach zorganizowanych. Pojawia się coraz więcej osób, które nie chcąc podążać za modą na cztery gwiazdki z basenem, nomen-omen, ślepo idą za nowym trendem – kupują tani lot i zarzucają plecak na plecy. Czują się super, bo wszystko ogarnęli sami, i w myślach równają z ziemią każdego, kto urlopuje się wygodniej lub bogaciej.

Obieżyświaci najlepszego gatunku, crème de la crème podróżniczego światka pysznią się, jak to oni poza utartym szlakiem wędrują, że jak nikt nigdy wcześniej poznają prawdziwe obyczaje prawdziwych tubylców, że tylko to się liczy, bo to prawda najprawdziwsza, a najlepiej, gdy jeszcze goła, brudna i  biedna. A ja powiem, że gówno prawda! Nie rozumiem, jak osoba uważająca się za otwartą na świat, chętna chłonąć te wszystkie inne kultury może uważać, że prawdziwe życie dzieje się wyłącznie poza turystyką. W okienku informacji siedzi człowiek, a nie robot. Siedzi człowiek, który wychował się w kulturze, z której wypranie mu zarzucasz, który nią żyje i sam w sobie nią jest. To, w jaki sposób cię wita, co mówi podając ci bilet do muzeum, jaki gest wykonuje żegnając się z tobą jest uwarunkowane przez kulturę, w której żyje i jest jej przejawem. Tak samo, jak zachowania kelnerek, przewodników, kierowców, ludzi na ulicy w centrum miasta, boya hotelowego, taksówkarza i wszystkich innych. Owszem, ta kultura nie zawsze nam odpowiada. Nie podoba się nam, gdy taryfiarz podaje wyższą stawkę, jak widzi walizkę z lotniskową naklejką, ani jak sprzedawca lodów liczy nam euro więcej tylko dlatego, że kipi z nas przyjezdność. Nie podoba się też to, że nie wszystkie hinduskie dzieci chodzą w łachmanach, ani że w mieszkańcy Korei Północnej również mają w zwyczaju śmiać się ze znajomymi w knajpie, przy piwie. Argumentując, że jeździsz wyłącznie po zadupiach, sypiasz w namiocie i jesz najtańszy szajs, bo jedziesz poznać prawdziwe życie można o kant dupy rozbić. Prawdziwe życie tak nie wygląda. Normalni ludzie, ci tubylcy, których tak chcesz poznać, spacerują wśród atrakcji, którymi gardzisz, piją piwo w knajpach, które omijasz, pływają promem, na który nie chcesz wydać kilku euro, myją się codziennie i to w ciepłej wodzie, a w dodatku, uwaga! czasem nawet mieszkają w centrum miasta z widokiem na jakąś stalową wieżę czy bardzo znany zamek.

Zauważyłam, że wśród backpackerów szczególnie często przejawia się poczucie wyższości nad każdym innym, kto uprawia podróżowanie. Tylko oni podróżują dobrze i prawdziwie. Oni organizują wszystko sami, oni potrafią podróżować tanio, radzić sobie w kryzysie, nie wadzi im spanie pod namiotem, obejdą się bez przewodników, nie odwiedzają typowych atrakcji, czym chyba szczycą się najbardziej, oni czasu nie liczą, bo to przecież najlepszy wyznacznik szczęścia. I broń borze zielony, żeby wyrwało ci się przy takim, że masz wycieczkę z biurem podróży, albo że zakwaterowałeś się w porządnym hotelu. Albo, o zgrozo!, wykupiłeś to piekielnie all inclusive. Z miejsca stajesz się Januszem, nie potrafisz cieszyć się życiem, bez potrzeby szastasz kasą. Żyjemy w czasach, gdzie podlegamy ciągłej ocenie ze strony innych i nie ciężko się o tym przekonać. Zwiedzanie muzeów – nuda dla lamusów, spanie w hotelu – niepotrzebne burżujstwo, kupowanie wycieczek – januszostwo i nieporadność, spacer po starym mieście – ślepe podążanie za tłumem. Mogłabym tak jeszcze długo. I nie ważne, że może po prostu lubisz muzea. Może wyrosłeś ze spania w namiocie skitranym w krzakach w centrum miasta, może zwyczajnie stać cię na dobry obiad w dobrej knajpie, a na zorganizowanym wyjeździe czujesz się pewnie i bezpiecznie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto cię skrytykuje i uzna, że jego sposób podróżowania jest pełniejszy, bardziej prawdziwy, bo miał pluskwy w hostelu.

Nie podoba mi się, gdy ktoś bezmyślnie ocenia to, w jaki sposób podróżują inni, podczas gdy sami w rzeczywistości tylko wycierają sobie gęby wyświechtanymi już od dawna sloganami prawdziwych podróżników. Dajmy sobie żyć – każdemu tak, jak mu się podoba.

.