Jak spakować plecak na backpackerski wypad?

Jak spakować plecak na backpackerski wypad?

 

Zadziwiające, jak wiele przedmiotów codziennego użytku okazuje się być zbędnymi, gdy zaczynasz podróżować z plecakiem. Zauważasz, że da się żyć bez suszarki do włosów, a zwinięta bluza z powodzeniem zastępuje poduszkę. Do tego wniosku musiałam jednak dochodzić w bólach (sumienia, portfela i kręgosłupa), bo porady poradami, ale na niczym nie uczę się tak dobrze, jak na własnych potknięciach.

Na początku pakowanie bywa często drogą przez mękę, a im dłuższy wyjazd się szykuje, tym więcej dylematów. Całkiem niepotrzebnie, bo wyposażenie na trzydniową wyprawę od tego na trzymiesięczną różni się tylko ilością spakowanych majtek. Jeśli ty też bezskutecznie próbujesz upchnąć swoje życie w 50-litrowym plecaku i kolejny raz bezsilnym szarpnięciem wysypujesz wszystko na podłogę – zapraszam. Jak grzecznie przeczytasz, to na końcu czeka nagroda.

 

Co zabrać?

Odpowiednia zawartość plecaka to pierwszy z problemów. Na początku należy przeanalizować plan wyjazdu, bo przecież co innego zabierzemy na tydzień leżakowania na hiszpańskich plażach, a co innego na trekking w Gruzji. Ważne, żeby nie wpadać w panikę i nie przesadzić z ilością zabieranego sprzętu, ubrań, czy jedzenia, bo z pewnością nadarzy się okazja, żeby zrobić pranie, a gdy skończą się kanapki „na drogę”, to bez problemu znajdziemy jakiś spożywczak.

Warto prześledzić zeszłoroczne i aktualne prognozy pogody dla miejsca, do którego się wybierasz, by odpowiednio zaplanować garderobę czy wybrać odpowiedni śpiwór, ewentualnie model namiotu, etc. O ile latem w Porto wystarczy parę koszulek i jedna bluza na chłodniejsze wieczory, to w tym samym czasie w Norwegii pogoda może zmieniać się kilka razy w ciągu dnia. Nie raz zdarzyło mi się w pośpiechu ubierać pelerynę przeciwdeszczową na letnią kieckę tylko po to, żeby za chwilę przebierać się w kurtkę i spodnie.

 

Karin_flickr

 

Jeśli połknąłeś podróżniczego bakcyla i wiesz, że nowe hobby nie skończy się na jednym wyjeździe, warto pomyśleć nad minimalizacją wszystkiego, co możliwe. Na rynku jest cała masa różnej maści sprzętów wykonanych ultralekkich materiałów. Można zaopatrzyć się w półkilogramowy śpiwór lub namiot wielkości pudełka po butach. Ja ostatnio jestem zafascynowana mini-grillem, który po złożeniu mieści się w stalowej rurce.

 

Tutaj przykładowa, w miarę uniwersalna lista rzeczy, z którymi na upartego można jechać wszędzie. Polegam na niej przy okazji każdego wyjazdu, modyfikując w zależności od potrzeb.

  • Dwie pary wygodnych (czyt. nie nowych) butów – obydwie całe lub jedne sandały.

  • Bluza/polar + kurtka przeciwwietrzna + czapka + rękawiczki – przydatne nocą nawet w ciepłych krajach.

  • Peleryna przeciwdeszczowa – ZAWSZE! Nie ważne, że wygląda się w niej jak wymięty wielbłąd. Nie ważne, że „tam gdzie jadę o tej porze roku nie pada”. Nie ważne wracasz za trzy dni. ZAWSZE!

  • Przeciwdeszczowy pokrowiec na plecak – niby wystarczy sama peleryna, ale ja z pokrowcem czuję się bezpieczniej, a zajmuje tyle miejsca, co paczka chusteczek.

  • Kilka bawełnianych T-shirtów, spodenki, niekrępujące ruchów długie spodnie, bielizna.

  • Szybkoschnący ręcznik z mikrofibry – trzeba się nim namachać trochę bardziej niż w przypadku zwykłego ręcznika i niestety nie otula ciała mięciutkim dotykiem tysięcy delikatnych włosków bawełny, ale schnie w kilkanaście minut i jest ultra mały. Mnie to przekonuje.

  • Zestaw MacGyvera” czyli igła + nitka, scyzoryk, krzesiwo, latarka, trochę srebrnej taśmy i kawałek sznurka – nigdy nie wiesz, kiedy pękną ci szwy w namiocie, rozwalisz buta lub będziesz musiał rozpalić ognisko pośród leśnej głuszy.

  • Ładowarki, a najlepiej same kable i jedna końcówka z wtyczką.

  • Kosmetyczka, a w niej mydło oraz szampon w listkach (50 listków < pudełko po zapałkach), odżywka do włosów w saszetkach, składana szczoteczka do zębów + malutka pasta, mini-szczoteczka do paznokci (zrobiona z taniej, twardej szczoteczki do zębów), trochę kremu do twarzy w małym słoiczku lub po prostu próbki, balsam z filtrem UV, repelent na owady, mokre chusteczki.

  • Apteczka, a w niej saszetki z wacikami odkażającymi, dwa małe bandaże, jeden większy, jeszcze jeden elastyczny, plaster na rolce, gaziki, balsam łagodzący różnej maści uszkodzenia (polecam Alantan i Bepanthen), gumowe rękawiczki, folia NRC, ibuprofen, węgiel, ew. inne konieczne tabsy i prochy.

  • Mały przewodnik lub sama mapa, koniecznie z miejscem na bazgranie.

  • Mały, składany plecak lub torba na krótkie wypady już na miejscu – w Decathlonie można dostać takie cudo w kilku rożnych kolorach za mniej niż dychę i znowu: plecaczek po złożeniu < pół kostki masła.

  • Dokumenty i ich kserokopie + hajsy, a wszystko porozkładane w różnych miejscach.

  • Śpiwór + karimata – tak naprawdę nigdy nie wiesz, jak skończy się dzień 🙂

  • Bzdety typu długopis, krzyżówki, książka, żarówka na baterie, przyprawnik i kilka większych woreczków strunowych.

 

Jak zabrać?

Gdy podjąłeś decyzję, że wełniany kocyk, Scrabble, trzecia bluza i lokówka jednak zostają w domu, to połowa drogi już za Tobą. Pozostaje „tylko” upchnąć w plecaku to co zostało. Wbrew pozorom nie wystarczy zwyczajnie poukładać rzeczy, bo od sposobu rozłożenia szpargałów zależy komfort noszenia i przyszłość kręgosłupa. Właściwie spakowany bez problemu pomieści niezbędny ekwipunek i nie będzie uciążliwy po zarzuceniu na plecy.

Przede wszystkim oszczędzaj miejsce. Zwijaj, kompresuj i ściskaj wszystko co się da, starając się wykorzystać każdy wolny zakamarek. Co do optymalnego rozłożenia wagi, ogólna zasada mówi, że najcięższe przedmioty muszą znaleźć się jak najbliżej pleców, w miejscu pomiędzy łopatkami. Dla wycieczek po płaskim terenie czy chodzenia po mieście powinniśmy ulokować ciężkie rzeczy możliwie jak najwyżej. Pozwala to przenieść większość ciężaru na biodra, czyli miejsce, które dobrze znosi obciążenie przy dźwiganiu. W przypadku trekkingu i wchodzenia pod górę dobrze jest nieco obniżyć ich położenie, bo ułatwia to zachowanie równowagi. Na dnie plecaka powinny znaleźć się rzeczy duże i lekkie, czyli śpiwór i odzież, a w środkowej części należy ułożyć przedmioty o średniej wadze i stosunkowo rzadko używane, czyli np. menażkę + palnik, książkę, prowiant. Górna klapa i boczne kieszenie są zaś miejscem na rzeczy, z których korzystamy często oraz takie, które powinny być łatwe do wyciągnięcia. Wiadomo: apteczka, chusteczki, telefon, scyzoryk, peleryna przeciwdeszczowa itp. Karimatę czy kijki do trekkingu można przytroczyć na zewnątrz, bo ich niewielka waga nie zaburzy środka ciężkości.

Jeśli po pięciokrotnym przepakowaniu, zwinięciu, złożeniu i skompresowaniu wszystkiego, co się dało, nadal brakuje ci miejsca, musisz usiąść i na chłodno przemyśleć sprawę. Jeśli są rzeczy z kategorii „bo może się przyda” i nie jest to apteczka, to polecam je zostawić. Minimalizm jest trudny, ale gdy się go nauczysz, daje wiele satysfakcji.

 

Jak to unieść?

Odpowiednio wyregulowany plecak jest niemalże gwarancją wygody i braku dyskopatii. Nie jest to trudne i zajmuje tylko kilka chwil, ale by wszystko poszło sprawnie przyda ci się pomoc drugiej osoby.

Na początku musisz poluzować wszystkie pasy nośne i założyć plecak. Trzymając za dno ustaw go w takiej pozycji, by przylegał do pleców, a pas biodrowy opierał się na górnych częściach kości biodrowych. Zwróć uwagę, aby plecak nie odstawał ani nie znajdował się za nisko! Gdy znajdziesz odpowiednie ułożenie, poproś swojego pomocnika o zaciśnięcie pasów barkowych oraz biodrowego tak, by utrzymały Twój bagaż w tej samej pozycji kiedy już przestaniesz go podtrzymywać rękami. Pas piersiowy pomaga stabilizować pasy barkowe i chroni przed ześlizgnięciem się plecaka z pleców – zaciśnij go tak, by był lekko napięty, ale nie uwierał.

 

Cheaty do życia.

Ogólnie rzecz biorąc, to już mógłbyś jechać, ale jestem dobrym człowiekiem i podzielę się czymś ekstra. Poniżej lista kodów ułatwiających życie na plecaku, a jeszcze niżej mały bonus do pobrania, zatem bierzcie i drukujcie.

  • Zanim cokolwiek spakujesz, obejrzyj plecak dokładnie i upewnij się, że nic się tam nie pruje i że zamki się nie rozłażą.

  • Plecak należy wyregulować dopiero wtedy, gdy jest już odpowiednio spakowany – nigdy na pusto.

  • Waga bagażu nie powinna przekraczać 30% wagi ciała nosiciela, a najlepiej, jeśli mieści się w granicach 20%.

  • Wszystkie rzeczy odkładaj na swoje miejsce. Brzmi banalnie, ale w praktyce bywa problematyczne, choć potrafi uratować tyłek.

  • Nie zakładaj plecaka z poziomu podłogi na wyprostowanych nogach. Lepiej unieś go za uchwyt przy klapie i zarzuć na plecy trzymając za pasy barkowe, a jeśli jest ciężki – najpierw wesprzyj go na udzie albo załóż z poziomu łóżka, krzesła, stołu, czegokolwiek.

  • Ograniczaj do minimum ilość rzeczy przytroczonych na zewnątrz. Nie widzę żadnych plusów wieszania na plecaku butów, kubka, akordeonu i lampek choinkowych – zaburza środek ciężkości, dynda, hałasuje i zaczepia się o wszystko, co mijasz. I jeszcze +100 do wyglądu jucznego muła.

  • Wykorzystuj każdą ilość miejsca. Powpychaj coś do butów, do menażki wsadź kartusz, palnik, ściereczkę, krzesiwo i przyprawnik, do śpiwora wepchnij jeszcze bluzę.

  • Polecam trzy fajne sposoby pakowania ubrań: zwijanie i rolowanie (można spiąć gumką), upychanie w workach kompresyjnych (trochę czasochłonne, ale bardzo efektywne) oraz kapsułkowanie (majtki ściśle owijamy koszulką i na tak powstały rulonik zakładamy skarpetki, tworząc osobny zestaw na każdy dzień).

  • Warto wymienić kilka rzeczy na ich mniejsze i lżejsze odpowiedniki: spork zamiast trzech sztućców, ołówki zamiast śledzi do namiotu, składany silikonowy kubek zamiast plastikowego, mały śpiwór + wkładka docieplająca lub folia NRC zamiast grubego, zajmującego pół plecaka.

 

Wygląda na to, że dobrnęliśmy razem do końca pakowania, więc życzę szerokiej drogi. Zaglądajcie częściej, bo będę wrzucać tutaj więcej podróżniczych life chacków, a to zawsze idzie lepiej ze świadomością, że się one komuś przydają. Koniecznie dajcie znać, jeśli sami macie jakieś sprawdzone pro tipy. Poniżej jest jeszcze dla Was obiecana, super fajna, ładna i przejrzysta lista ułatwiająca pakowanie, przygotowana w formacie A5. Polecam.

 

ŚCIAGNIJ LISTE

 

 

Zdjęcia:

Karin na flickr.com

sarowen na flickr.com