Baba z nożami, czyli reakcje klientów sklepu outdoorowego prowadzonego przez kobietę.

Baba z nożami, czyli reakcje klientów sklepu outdoorowego prowadzonego przez kobietę.

.

Kobieta prowadząca sklep z zabawkami dla dużych chłopców musi liczyć się z tym, że nie wszystkim taka sytuacja mieści się w głowie. Wielu klientom ciężko jest otrząsnąć się z szoku i uwierzyć, że taka ja mogę być jedyną osobą, od której będą mogli nabyć swój wymarzony nóż, poradzić się w sprawie wyboru filtra, albo kupić krzesiwo bez konieczności tłumaczenia, że „to takie do pocierania, żeby zrobić ogień”.

.

Heheszek

Każdy zna choć jedna taką osobę. Rzuca dowcipnymi inaczej komentarzami na lewo i prawo niezależnie od tego, czy znajduje się na imieninach cioci Grażyny, czy na stypie wuja Ludwika. Nie bacząc na stopień znajomości stara się rozśmieszyć swoimi dennymi żartami każdego: szwagra, żonę, taksówkarza, panią w cukierni i dentystę, który właśnie rwie mu ósemkę. Bezskutecznie. Gdy taki osobnik przekracza próg sklepu, w którym pracuję, od razu oddalam się od regału z tomahawkami i zajmuję ręce czymś bardziej miękkim i mniej ostrym. Na wszelki wypadek. Heheszek zwykle zaczyna od powitania w stylu A dzieńdoberek, hehe, a później jest już tylko gorzej. W czołówce najgorszych tekstów, jakie usłyszałam od tego typu gości znajdują się:

– To pani musi ostra laska być, jak się takie noże sprzedaje, hehe!

– Przychodzą do pani kibole po maczety? Hehe!

– Nie wiem czy mi pani pomoże, bo ja w takiej MENSKIEJ SPRAWIE, wie pani, hehe.

.House-Not-Funny

.

Beton

Najgorszy i najbardziej nadwyrężający cierpliwość, więc wstawiam go tutaj, aby się dalej nie denerwować i pisać już tylko o tych mniej szkodliwych. Klient-beton jest nieugięty w swoich przekonaniach. Jeśli twierdzi, że kobieta powinna pracować najwyżej w drogerii lub pasmanterii, to tak powinno być i basta. Gdy wchodząc do sklepu zauważy taką jedną, obrzuci ją spojrzeniem pełnym chłodnej pogardy i powie: Dzień dobry, pracuje tu ktoś poza panią? Bo chciałem kupić cośtam. Na nic starania, tłumaczenia i próby udowodnienia, że płacą mi za coś więcej, niż wydawanie reszty. Rozejrzy się taki obojętnie po sklepie, poczyta etykietki  z zapewnieniami producenta i będzie roztaczał wokół aurę ogromnego rozczarowania. Zapytany, czy może jednak mogę mu w czymś pomóc odpowie, że przyjdzie, jak będzie ktoś, kto mu doradzi albo, w łagodniejszej wersji, poczyta sobie w internecie i wróci.wróci.

.25ba8a7429313d45d1653077d25944fabc8497ce5f521c3754d4025741a58b7a

.

Upewniacz

Słyszy, że dzwoni, ale nie wie czyj telefon. Jedzie na urlop do Tajlandii i chce zaopatrzyć się we wszystko, co pozwoli mu tam przeżyć, więc chce kupić wielki nóż, litr repelentów na owady, dwie moskitiery, saperkę, apteczkę i wojskowy plecak. Niby coś czytał na forum dla bushcraftowców, ale nie do końca zna się na tym, czego szuka i nie wierzy, że ktokolwiek inny był w stanie tę tajemną wiedzę posiąść. Zadaje więc dużo pytań, na które cierpliwie odpowiadam, co za każdym razem kwituje znamiennym Mhm… Pani sprawdzi to jeszcze w internecie, dobrze? Upewniacz lubi też konsultować się z innymi klientami, którzy jego okiem znają się na rzeczy. Wiadomo, jest wiele zagadnień, których rozwiązania nie są jednoznaczne i poglądy sprzedawcy koniecznie trzeba skonfrontować z opinią osoby postronnej. A nuż ktoś inny powie nam, że stal nierdzewna jednak rdzewieje, worki do kajaków nie są wodoszczelne, a w Azji nie ma komarów. Zabawnie, gdy pod koniec rozmowy okazuje się, że w tej całej Tajlandii ma mieć all inclusive i kilka wycieczek fakultatywnych.

.634c697ac335689260a337c30578caf8

.

Niedowierzający

Wchodzi do sklepu i własnym oczom nie wierzy, gdy widzi blondynkę z warkoczykiem. Niepewnie dopytuje, czy blondynka jest tu sprzedawcą. Uzyskawszy odpowiedź twierdzącą, ostrożnie zadaje każde kolejne pytanie, a otrzymanie rzeczowej odpowiedzi mimowolnie kwituje podniesionymi brwiami i coraz bardziej wybałusza oczy. Czasami zdobędzie się na pytanie, czy ona tu aby nie w zastępstwie czy coś. Zdarza się, że nieśmiało zapyta, skąd blondynka to wszystko wie i jak to, że ona w takim sklepie pracuje. Sprawia wrażenie, jakby za cel postawił sobie znalezienie wpisu drobnym druczkiem, który potwierdza, że blondynka nie jest pełnoprawnym, etatowym, jedynym pracownikiem sklepu. TO NIE-DO-UWIERZENIA. Przecież takie męskie zajęcie!

ntj05

.

Tak w skrócie wyglądają te bardziej specyficzne, regularnie pojawiające się typy klientów w sklepie, który prowadzę. Na szczęście ciężkie przypadki trafiają się niezwykle rzadko, dlatego też nie mam specjalnie na co narzekać 🙂

.

Zdjęcie:

Zorin Denu/ flickr