Nie chcę wybierać między śmiercią, a więzieniem.

Nie rozumiem, jak można odmawiać innym prawa do stanowienia o własnym życiu. Nie jestem wstanie pojąć, dlaczego niektórzy ludzie czują się uprzywilejowani do wyznacza granic moralności innym ludziom. I nie mieści mi się w głowie, jak można w ogóle rozważać zniesienie jakiegoś prawa, jeśli jest to równoznaczne ze skazaniem kogoś na śmierć.